Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zazdrość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zazdrość. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 grudnia 2012

Cień ideału


Idzie ulicą w butach na wysokich obcasach, każdy odwraca za nią wzrok. Bezimienna jest doskonała pod każdym względem. Ideał. Wszystko udaje się jej najlepiej. Osiąga każdy cel, chociaż nigdy nie wkłada w wykonywane zajęcia więcej wysiłku niż wymagane minimum. Nie przejmuje się niczym. Potrafi zadbać o siebie, w każdej sytuacji czerpie największe korzyści. Dobro własne przede wszystkim.  
Ubrana w błękitną sukienkę z dekoltem na plecach. Każde jej posunięcie ma określony cel. Najczęściej służy przypodobaniu się innym. Jej punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, swoje przekonania dostosowuje do sytuacji. Chce być cool. Właśnie tak o sobie myśli, „jestem cool”.
Włosy Bezimiennej połyskują w słońcu. Ona cała zawsze lśni. Osiąga każdy cel i zawsze stawia na swoim, a nawet jeśli nie, to porażkę przyjmuje w taki sposób, jakby była ogromnym sukcesem, którym należy się chwalić, o którym musi usłyszeć cały świat.
fot. photocompetition.upclive.com
Czerwona szminka rzuca się w oczy przechodniów. Jest odważna. Nie boi się niczego. Spadochrony, nurkowanie. Jest wysportowana. Ciągle podróżuje, również do egzotycznych krajów. Poznaje nowe miejsca, spotyka ciekawych ludzi, uczy się języków.
Bezimienna idzie sama i jest  tego dumna. Nie przywiązuje uwagi do miejsc i ludzi. Żyje sama dla siebie i z myślą o sobie. Jest jej dobrze w samotności. Nie potrafi dbać o drugą osobę, skupia się na słowie „ja”. Niezależna, niczym nie skrępowana, samolubna. Dostrzega błędy i potknięcia tylko osób wokół niej, nigdy swoje.
Ideał – nie wymarzony mężczyzna, ale kobieta, która jest ucieleśnieniem wszystkich cech, o których zawsze marzyłyśmy. Miałam taki ideał. Możliwe, że każda z nas miała lub nadal ma. Ideał, który prześladował mnie niczym cień, przypominał o wszystkich niedoskonałościach. Dzisiaj, kiedy spotykam Bezimienną po latach, myślę „jak dobrze, że jestem sobą”. Nawet, jeśli jestem nieodporna psychicznie, łatwowierna, nawet kiedy rozklejam się przy pierwszej lepszej okazji, oglądając „Holiday”, czy „Uwierz w ducha”:). Po co wypracowywać w sobie cechy, które są całkowitym zaprzeczeniem mnie? Głupota.

Holidej

niedziela, 8 lipca 2012

Chłopak z klubu nocnego


Jeśli kobieta pozwala swojemu facetowi wyjechać na trzy miesiące za ocean, to albo jest głupia, albo bardzo go kocha. U mnie oba czynniki się jakoś nałożyły i mój facet wyjechał na trzy miesiące za ocean. On ma swój amerikandrim, a ja mam swoją polską schizofrenię paranoidalną wywołaną chorobliwą zazdrością (hell yeah!). Podobno najgorsze mamy już za sobą. Tak przynajmniej twierdzą znajomi, bo ja jakoś sama tego kompletnie nie zauważyłam. Zwłaszcza, gdy oświadczył mi, z nieskrywaną dumą, że znalazł pracę w klubie nocnym. Moje wyczerpanie spowodowane snuciem domysłów na temat niechybnej zdrady osiągnęło prawdziwy szczyt. Nie pomnę, ile razy w ciągu minionych pięciu tygodni, oczami wyobraźni ściągałam go z ponętnej kanadyjki i wcale nie chodzi mi tu o rodzaj harcerskiej leżanki. Nie wierzę po prostu, że nie potrzebują pracowników w pobliskiej myjni samochodowej, na stacji benzynowej, w barze szybkiej obsługi, w sklepiku dla starszych dam z pończochami w rozmiarze XXL.
Nie! On musiał znaleźć sobie pracę akurat w klubie nocnym! I jeszcze się kretyn pyta, czy coś się stało. Nie, skąd. Nic się nie stało. Cudownie jest. Baw się dalej, a ja tu sobie spokojnie będę siwieć i produkować tkankę tłuszczową, zajadając czekoladki i popychając je kurczakiem z rożna.
Dobre rady wszystkich dookoła tylko mnie dodatkowo denerwują. A życzliwych nie brakuje. Zestaw ciepłych frazesów na pocieszenie też doprowadza mnie do furii i krew jaśnistą zalewa. Moje ulubione slogany pseudo-pocieszycielskie to "tego kwiatu, to pół światu" i drugie, nie gorsze "jak będzie cię chciał zdradzić, to zrobi to wszędzie". Nie no, od razu czuję się lepiej, dziękuję bardzo.
Oczywiście, wszyscy jak jeden mąż twierdzą, że oszalałam i kompletnie mi odwaliło. Ale naprawdę, co z tego, że pracuje w klubie nocnym na ranną zmianę? Nadal to przecież praca w klubie nocnym.

Holigoli



Raszple na Facebooku!