Teraz napiszę coś za co znienawidzą mnie feministki. Kobiety
powinny uczyć się od facetów. Tak, tak powinny. Czego? Egoizmu panie, właśnie
egoizmu. Szerzy się choroba, która dotyka coraz więcej moich koleżanek. Idą za
swoimi mężczyznami jak cielaki prowadzone na rzeź. Przestają być niezależnymi
Kasiami, Magdami, Sylwiami itd., a stają się jakąś hybrydą, łącząc się we
wszystkim ze swoim dziadem. Tak będę pisać dziad, to taki synonim. Kto do
cholery powiedział, że każdą minutę trzeba spędzać razem, że trzeba pytać, czy
mogę iść na kurs języka obcego, czy mogę sobie kupić sukienkę, czy mogę wyjść z
kumpelami na piwo. Kiedy słyszę takie teksty, krew mnie zalewa. Otóż tak możesz
kobieto, bo zarabiasz na siebie i masz swój własny mózg!
Dlaczego my, które jesteśmy niby takie wyemancypowane,
„cipiejemy”, bo nie wiem już jak to nazwać, gdy jesteśmy w związku. Jesteśmy w
stanie dać sobą zawładnąć i ograniczyć się jakiemuś tzw. „possessive” guy’owi,
którego będziemy bardziej własnością niż ukochaną kobietą? Czy tak chcemy być
kochane, że jesteśmy w stanie schować do kieszeni swoje poglądy? Może to tylko
takie nasze gadanie na pokaz?
Obraźcie się na mnie i zlinczujcie, ale moim zdaniem to brak
pewności siebie. To chore, że wmawiamy sobie wiecznie, że coś z nami nie tak.
Kobiety są tak upierdliwe, że zawsze znajdą jakąś niedoskonałość w sobie, a to
nogi za grube, a tu brzuch nie taki, a cycki za małe. No do jasnej cholery!
Jeżeli faktycznie ważysz za dużo, schudnij! Zrób coś ze sobą kobieto! Albo
zaakceptuj siebie i nie wymyślaj na siłę swoich wad!
Czy widziałyście kiedyś faceta, który ma kompleksy? Bo ja
nie, najwyżej ma „niedoskonałości”. Kiedy ma brzuch od piwa, twierdzi, że jest
dobrze zbudowany. Ma starego „komarka”, ale powie, że jest zmotoryzowany. Nie
zna się na danej dziedzinie, ale określi siebie jako „amatora – hobbystę”. Z
włosów na ramionach może pleść dready, ale nie ogoli ich tylko stwierdzi, że
„kobiety to lubią takie miśki”.
To jest właśnie odrobina egoizmu, której nam brakuje. Więc
babki, jeżeli chcecie zrobić coś dla siebie, nie pytajcie o zgodę, po prostu to
zróbcie. Jeżeli macie ochotę wrąbać pizzę, nie żyjcie o listku sałaty. Jeżeli
ważycie za dużo, schudnijcie dla siebie, nie dla niego. Wyluzujcie, tak jest
naprawdę łatwiej. Jest łatwiej kiedy nie spełnia się czyichś oczekiwań.
Nie szanuję kobiet, które zatraciły siebie kosztem tzw. udanego związku. Dupa to jest, a nie
udany związek, kiedy nie możecie się rozwijać. Przytwierdziłyście się do swoich
dziadów klejem, czy co? Gorzej, gdy to on zechce się odlepić. Amputacji możecie
nie przeżyć.