środa, 7 listopada 2012

Kobiety chcą penetrować Marsa, faceci Wenus - niekoniecznie


Kobiety za wszelką cenę chcą rozgryźć męską psychikę. Pomyślałam o tym siedząc u fryzjera. To rzeczywiście trochę dziwne, ale właśnie  tam przeglądam kolorowe czasopisma. Tak więc i tym razem, relaksując się  i oczekując na finalny efekt trzydziestominutowego "trzymania farby na głowie", wzięłam się za czytanie tych właśnie gazet. Każde z pism, w mniejszym lub większym stopniu, poruszało jeden temat: co zrobić, aby poznać męski punkt widzenia. Fascynujący szereg trików pomagających zrozumieć męską psychikę, męski system komunikacji niewerbalnej. Kobiety to uwielbiają. Chcą poznać każdy detal, aby usidlić faceta, dopasować się do niego. Zastanawiam się tylko, po co? Czy mężczyźni zagłębiają się w tajniki kobiecej psychiki? Oczywiście, że nie. Czy rozumieją kobiecy system znaków, sygnalizujący o naszym zainteresowaniu? Wątpię. Co zabawne, większość z kobiet uczyła się takich właśnie znaków od najlepszej przyjaciółki, ja przynajmniej byłam uczona J Myślę tu o przeczesywaniu włosów, gładzeniu się dłonią po dekolcie, dziwnym wykrzywianiu warg wyćwiczonym do perfekcji…
Dla Marsjanina czarne jest czarne, a białe – po prostu – białe. Tak naprawdę facet, któremu się podobasz wcale nie zwraca uwagi na to, czy dajesz mu specjalne znaki, nie myśli o tym, czy udajesz niedostępną, bo jeśli taka jesteś, dla niego to znak, że właśnie taka jesteś… rozumiecie o co mi chodzi.
Ostatnio przyjaciółka po powrocie z pierwszej randki z zadowoleniem powiedziała, że robiła wszystko to, czego jej zabroniłyśmy [buntowniczka :)] i poruszała tematy, które wskazałyśmy jako ZAKAZANE. Teraz prawie już dwa miesiące jest w szczęśliwym związku. Można?... Można!


Po co komplikować sobie życie. Marsjanie i Wenusjanki to po prostu Ziemianie umieszczeni wspólnie, na jednej planecie, uzupełniający się doskonale i nie mogący żyć bez siebie. Wystarczy znaleźć tego odpowiedniego Ziemianina i usidlić będąc po prostu sobą. Dopiero potem można stosować wypracowane przez siebie wenusjańskie sztuczki i drobną manipulację. Ale tego nie możemy zdradzać J

2 komentarze:

  1. Dobry tekst, Holidej! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedno, czego się nauczyłam i co bardzo sobie cenię to to, że warto od mężczyzn nauczyć się technik ich komunikacji, bo na to najczęściej nie są przygotowani (chodzi mi tu o relacje zawodowe).
    W relacjach prywatnych dopóki starałam się jakieś lata świetlne temu stosować różne porady z mądrych książek, potem miałam tylko problem, bo koleś się łapał na wędkę, umawialiśmy się, ale najpóźniej na drugiej trzeciej randce byłam sobą i wtedy uciekał :)
    Nauczyłam się więc z czasem być sobą od razu, jak wymiękał, znaczy nie był dla mnie! :)

    OdpowiedzUsuń