wtorek, 25 września 2012

Amatorki zakupów, łączcie się!


Dobrze, może przesadziłam, to brzmi trochę jak manifest komunistyczny… To może inaczej. Szukam zrozumienia. Czy zakupoholizm i czerpanie przyjemności z nowej pary butów to nie dwie zupełnie różne kwestie? Fakt, zakupy sprawiają mi ogromną przyjemność, ale nie oznacza to, że jestem zakupoholiczką...

fot.  google.pl
Czas nazwać rzeczy po imieniu: zakupoholizm to choroba! Z definicji objawia się nieustanną potrzebą kupowania, bardzo często tych rzeczy, których wcale nie potrzebujemy. Jak wyczytałam w jednej mądrej książce, niemożliwości dokonania zakupu towarzyszy rozżalenie i nieopanowane wybuchy złości. Utrudniająca życie mania zakupów sprawia, że chory nawet kilka razy dziennie odwiedza butiki i kupuje zupełnie niepotrzebne fanty, doprowadzając siebie i bliskich do finansowej ruiny.
Oczywiście, alkoholik nie przyzna, że pije za dużo, a dla palacza jeden papieros więcej nie oznacza tragedii, jednak od amatorki zakupów do zakupoholiczki, u której występują wspomniane objawy jeszcze daleka droga. Nowe ciuchy i buty nie są - rzecz jasna - najważniejsze i to absolutnie nie podlega dyskusji, jednak której z nas nie sprawia przyjemności kupno nowej sukienki, pary czerwonych szpilek, czy owocowego balsamu do ciała. Raj dla ciała i duszy. Dlaczego mamy rezygnować z małych przyjemności? Kobieta, wbrew dawnym przyzwyczajeniom ma własne zarobki, własne oszczędności i ochotę na spełnianie własnych drobnych zachcianek. 
- Widziałam tę bluzkę na wystawie i musiałam ją kupić, mówiła „weź mnie” – usłyszałam w rozmowie z przyjaciółką i pomyślałam, że często zdarza mi się słyszeć owe „weź mnie”, ale to dobry objaw, bo zazwyczaj właśnie rzeczy kupione w ten sposób są naszymi ulubionymi. Tak więc z umiarem, ale i z myślą o sobie. Co prawda jest nam trudniej, kiedy każdego dnia narażone na kuszenie sklepowych witryn wypełniamy nadany nam przez mężczyzn „kobiecy” obowiązek codziennych zakupów. Ale jeżeli kiedykolwiek któryś z panów poczęstuje nas uwagą w stylu „Po co ci kolejna para butów? Znów kupiłaś nowe spodnie, przecież tamte są jeszcze dobre…” zawsze możemy powołać się na swoją słabą kobiecą wolę i nasz zakupowy obowiązek może stać się totalnie męskim obowiązkiem.

Holidej


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz